Dodano: 11 Kwiecień 2020r. 18:39

10 kwietnia 2010 r. o godz. 8.41 samolot Tu-154M z delegacją udającą się na obchody 70-lecia zbrodni katyńskiej w niewyjaśnionych do dziś okolicznościach rozbił się pod Smoleńskiem. Zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński, jego żona Maria i wielu wysokich rangą urzędników państwowych i dowódców wojskowych. Pamiętnego dnia Polacy z Prezydentem Lechem Kaczyńskim na czele lecieli do Katynia, by złożyć hołd tysiącom rodaków zamordowanych przez Stalina i jego służby. Niestety mimo, że od pięciu lat rządzi Zjednoczona Prawica wciąż niewiele wiemy co właściwie się stało pod Smoleńskiem. Rosjanie dalej nie przekazali nam wraku samolotu oraz oryginału czarnej skrzynki. Kłamstwa rozsiewane po 10 kwietnia 2010 r. do dziś zaciemniają obraz katastrofy oraz trują serca i umysły Polaków. Wierzymy, że przyjdzie czas na poznanie prawdy i ,że poznamy kłamców i zdrajców. Przyjdzie taki czas… Wciąż pamiętamy i będziemy pamiętać o tej rocznicy.
Dziesiąta rocznica Tragedii Smoleńskiej z powodu pandemii koronawirusa była inna niż poprzednie, to nadal wyjątkowa. W Lubuskiem nie było uroczystej mszy i zgromadzeń, była za to pamięć, zaduma i modlitwa. To hołd ku czci 96 Polaków, którzy zginęli 10 lat temu w Smoleńsku.
Hołd tym, którzy zginęłi 10 kwietnia 2010r. oddał też Gorzów. Dwoje mieszkańców tego miasta - Anna Borowska i jej wnuk Bartosz - byli na pokładzie prezydenckiego samolotu. Wiceprzewodnicząca gorzowskiej rodziny katyńskiej i jej wnuk, to potomkowie podporucznika Franciszka Popławskiego, oficera Korpusu Ochrony Pogranicza w Łużkach, zamordowanego w 1940 w Katyniu. Dziś spoczywają na cmentarzu komunalnym w Gorzowie Wlkp. Przed ich grobami kwiaty złożyli wojewoda lubuski Władysław Dajczak i europosłanka Elżbieta Rafalska.
Wiadomość tą wyświetlono 1706 razy.


