Dodano: 4 Czerwiec 2025r. 10:24

2 czerwca 2025 wieczorem w polskim systemie energetycznym wystąpiła luka wytwórcza. Ratunkiem okazał się awaryjny import 200-400 MW energii z Ukrainy.
"Mili Państwo, sytuacja w naszej elektroenergetyce jest taka, że wczoraj ratowaliśmy się awaryjnym importem 200-400 MW z Ukrainy. Awaryjny import. Z Ukrainy. Państwa, gdzie trwa wojna" - napisał na platformie X Jakub Wiech, ekspert ds. energii i klimatu oraz wiceszef serwisu energetyka24.pl.
Niedobór mocy w Polsce nie był zaskoczeniem dla Polskich Sieci Elektroenergetycznych (PSE). Jak wyjaśnia rzecznik prasowy spółki Maciej Wapiński, prognozowano niską rezerwę mocy, a dodatkowo niektóre jednostki konwencjonalne nie wznowiły pracy wieczorem.
Energia płynęła do Polski z Ukrainy
"Wiatr był słabszy niż wynikało z prognoz, w efekcie powstała luka wytwórcza - potwierdza rzecznik PSE, cytowany przez serwis energetyka24.pl. - Ze względu na nadwyżkę energii w ciągu dnia byliśmy zmuszeni do zaniżenia generacji ze źródeł odnawialnych, jednak na wieczór jednostki konwencjonalne musiały wznowić pracę. Nie zawsze są w stanie to zrobić - tłumaczy.
Z pomocą przyszła Ukraina. Między godz. 19 a 22 nastąpił awaryjny import 200-400 MW z zagranicy.
PSE podkreśla, że niedobór mocy nie zagrażał bezpieczeństwu polskiego systemu energetycznego.
"Wymiana operatorska to narzędzie, z którego OSP korzystają, jeśli potrzeba. Są różne powody: sieciowe, bilansowe, utrzymania rampy, itd. Wczoraj UA wysyłała energię do PL na prośbę UKRENERGO. To PSE pomagały odbierając nadwyżki" - napisał we wtorek na platformie X wiceprezes spółki Konrad Purchala.
Polski system elektroenergetyczny stoi przed poważnymi wyzwaniami. Zgodnie z raportem PSE, prognozowany niedobór mocy dyspozycyjnych na 2025 r. wynosi 8 068 MW. Wskaźnik LOLE, który mierzy średnią liczbę godzin w roku, w których system może nie pokryć zapotrzebowania, ma wzrosnąć do 12,56 h/rok do 2030 r. To znacznie przekracza zakładane standardy bezpieczeństwa.
"Od wielu lat ostrzegamy przed luką wytwórczą, związaną wycofywaniem bloków węglowych ze względów ekonomicznych oraz środowiskowych. Potrzebujemy mocy dyspozycyjnych, które pracują niezależnie od warunków pogodowych. W miejsce bloków węglowych muszą powstać jednostki gazowe, jądrowe czy działające np. na biomasę" - podkreśla Wapiński w rozmowie z portalem.
Źródło: energetyka24.pl
OZE-blackout w Hiszpanii i Portugalii
Odnawialne źródła pieniędzy-film
Wiadomość tą wyświetlono 3194 razy.
