Dodano: 1 Marzec 2014r. 21:11
Związkowcy z NSZZ Solidarność w całym kraju kontynuowali protest związany z łamaniem praw pracowniczych i związkowych osób zatrudnionych w sieci dyskontów Lidl.
Prawie połowa pracowników Lidla nie ma stałych umów o pracę. Pracownicy Lidla w Niemczech zarabiają 4 razy więcej niż pracownicy w Polsce. Tymczasem ceny produktów w Lidlu w Polsce i Niemczech praktycznie są takie same, niektóre produkty w Polsce są nawet droższe. Najbardziej jaskrawym przykładem łamania prawa jest zwolnienie z pracy w grudniu 2013 r. Przewodniczącej NSZZ Solidarność w Lidl Polska Justyny Chrapowicz.
W lutym członkowie Solidarności organizowali pikiety i rozdawali klientom ulotki informujące m.in. o trudnych warunkach pracy i łamaniu praw pracowniczych i związkowych osób zatrudnionych w Lidlu. Kierownictwo sieci nie przywróciło do pracy J.Chrapowicz i nie rozpoczęło konstruktywnego dialogu z przedstawicielami pracowników.
Dlatego Solidarność zaostrzyła protest.
Kolejnym etapem protestów było blokowanie kas, poprzez płacenie groszówkami za zakupione produkty.
Związkowcy z Gorzowa Wlkp. również włączyli się w ten protest.
Krótka relacja z tego co wydarzyło się w sklepie przy ul. Matejki na osiedlu Staszica.
Protest rozpoczął się o godz. 11.00 od informowania wchodzących do Lidla klientów o niedogodnościach związanych z blokowaniem kas. O godz.11.25 rozpoczęła się blokada trzech czynnych punktów kasowych z jednoczesnym informowaniem wchodzących klientów o zablokowanych kasach. Kierownictwo Lidla wiedząc o proteście wywiesiło przy punktach kasowych następującą informację „Drodzy Klienci informujemy ,że przy tej kasie jest możliwa płatność tylko kartami lub banknotami.” Ta zasada nie dotyczyła tylko jednego punktu kasowego.
Nie daliśmy się „wpuścić w maliny” i stanęliśmy przy trzech punktach kasowych. Za zakupione słodycze, które zamierzamy przekazać dla Domu Dziecka w Gorzowie Wlkp. płaciliśmy jedno i dwu groszówkami. Kierownictwo sklepu próbowało interweniować i straszyło nas policją. Zapytani o podstawę prawną takich działań, stwierdzili, że jest nią wewnętrzny regulamin sieci Lidl. W odpowiedzi usłyszeli, że takie regulaminy nas nie obchodzą. Kontynuowaliśmy odliczanie pieniędzy. Następny wybieg polegał na przyniesieniu maszynek do liczenia bilonu. Nie zgodziliśmy się na liczenie maszynowe i dalej sami liczyliśmy groszówki. Zrobiło się nerwowo, sklep został całkowicie sparaliżowany. Kierownictwo wezwało policję i w oczekiwaniu na jej przyjazd samo zasiadło w dwóch nie obsadzonych punktach kasowych. Wśród klientów byli tacy, którzy rozumieli nas protest i solidaryzowali się ze zwolnionymi z pracy, ale byli też tacy, którzy pod naszym adresem kierowali niewybredne zaczepki słowne. Dla nich logo Solidarności kojarzy się z całym złem w naszym kraju i nie tylko. (typowe lemingi).
Około godz. 12-tej zjawiła się policja, i udała się na naradę kierownikiem. Widocznie argumenty kierownictwa były zbyt słabe, bo policja nie podjęła interwencji i odjechała. O godz. 12,25 udało nam się wreszcie zapłacić za zakupione produkty. Jeszcze tylko poprosiliśmy o faktury i opuściliśmy sklep , życząc wszystkim pracownikom podwyżki oraz przyjemnej pracy. Podkreśliliśmy również, że nie są sami i żeby walczyli o swoje prawa. O godz. 12.30 zakończyliśmy protest.
Na koniec pytanko : ile waży 110 zł w jedno i dwu groszówkach. Odp. 13,6 kg.
Było co dźwigać.
Wiadomość tą wyświetlono 4807 razy.
